Zakwestionuj mandat w 30 sek, jednym zdjęciem
Zdjęcie wchodzi, status wychodzi. Twój mandat zakwestionowany z każdego kąta prawnego, jaki znamy. Zrobione przez riderów, którzy mają dość płacenia.
Mandat uderza inaczej, kiedy to ty
Znasz ten spadek w żołądku, kiedy przychodzi koperta. Fotoradar, stop, obojętnie. Trzydzieści sekund na sprawdzenie zdjęcia, zrozumienie, że to ty, i zaczynają się kalkulacje: ile punktów, ile kasy, jak bardzo będzie bolało.
Dla ridera jest gorzej. Mniej punktów do stracenia. Ubezpieczenie, które skacze po pierwszej szkodzie. Zakaz, który kończy sezon.
Większość płaci. Oficjalny portal jest brzydki, formularz odwoławczy wrogi, i nikt nie ma czasu klepać prawniczego odwołania w urzędowej polszczyźnie. Więc płacą, widzą punkty spadające, i jadą dalej.
To zakład, który system stawia na ciebie. My go łamiemy.
Jak to działa
- Zrób zdjęcie mandatu. Przód i tył, od razu.
- Czytamy każdą linijkę. Nazwisko funkcjonariusza, ID urządzenia, data kalibracji, dokładne sformułowanie — wszystko, co może obalić lub utrzymać mandat.
- Budujemy twoje odwołanie. Argumenty z prawdziwego orzecznictwa, w odpowiednim tonie, w odpowiedniej kolejności, na odpowiedni adres.
- Ty śpisz. List wychodzi. Śledzenie wraca. Ty nie robisz nic.
Zdjęcie na wejściu, status na wyjściu. Płacisz nam tylko, jeśli wygramy.
Dlaczego to naprawdę działa
Mandaty mają wskaźnik błędów. Urządzenia pomiarowe mają okna kalibracji. Funkcjonariusze robią literówki. Administracje są przepełnione — a jak twoje akta są czyste, a argumentacja jak z podręcznika, najkrótsza droga dla nich to umorzenie.
Większość riderów nigdy nie znajduje tych błędów, bo nikt nie czyta pięćdziesięciu stron okólników prawnych dla mandatu za 135 €. My tak. Każdy nowy mandat dostaje tyle uwagi, ile adwokat dałby klientowi, którego naprawdę lubi.
Ile to kosztuje
Nic, jeśli nie możemy nic zrobić. Nic, jeśli przegramy. Stała prowizja, jeśli wygramy. Bez subskrypcji, bez setupu, bez niespodzianek.
Kim jesteśmy
My jeździmy. Nasz współzałożyciel zebrał trzy mandaty w sześć tygodni po długim wyjeździe. Zbudowaliśmy to, bo byliśmy klientem — i bo każdy rider, którego znamy, miał tę samą historię.
Nie kupujesz prawnika. Kupujesz minimum: zanim zapłacisz mandat, przynajmniej sprawdź, czy w ogóle jest ważny. Większość nie jest.